Uff... jak gorąco...
Uwielbiam lato, dużo słońca, wysokie temperatury, zwłaszcza, kiedy jestem na wakacjach,
ale 38 stopni w naszym klimacie to już lekka przesada...
ale 38 stopni w naszym klimacie to już lekka przesada...
Wykluczając czynniki chorobowe i przeciwwskazania lekarza, nic nie stoi na przeszkodzie,
żeby pojechać na wakacje w czasie najgorętszych upałów, czyli w lipcu i sierpniu. Ponieważ mój urlop wypada właśnie w tych miesiącach i nie mogę jechać na wakacje poza sezonem nauczyłam się radzić sobie ze skwarem i gorącem, który z nieba się leje... Co wtedy robię? - postanowiłam wszystko spisać
w jednym miejscu i zrobiła się niemała lista porad...
1. Wiedząc, że jadę w wysokie temperatury zawsze wybieram hotel lub pensjonat z klimatyzacją - innej opcji nie biorę pod uwagę.
2. Ubieram się w naturalne, jasne i lekkie materiały. W mojej walizce nie ma ubrań ze sztucznymi domieszkami. Preferuję skład: 100 procent bawełny, ewentualnie 95/5.
3. Nie nakładam na twarz podkładu i innych tłustych kremów, żeby skóra mogła swobodnie
oddychać i wydalać ciepło.
oddychać i wydalać ciepło.
4. Nie rozstaję się z wachlarzem. Ten nieodłączny towarzysz, zakupiony na wakacjach, pomaga kiedy powietrze jest gęste i nie ma wiaterku.
6. Używam mgiełki do ciała - nawilżam nią ręce, twarz, nawet stopy. Nie szanuję jej, bo za rok
po prostu kupię nową. Jeżeli nie mam mgiełki przecieram ciało chusteczkami nawilżającymi.
po prostu kupię nową. Jeżeli nie mam mgiełki przecieram ciało chusteczkami nawilżającymi.
7. Staram się mieć zawsze nakrycie na głowie oraz ciemne okulary, najlepiej z filtrem UV zwłaszcza podczas zażywania kąpieli słonecznych. Jest to zwyczajna mała chusteczka, kapelusz lub czasem turban z ubrań, jeżeli zapomniałam zabrać ze sobą innych akcesoriów.
8. Zawsze stosuję kremy do ochrony przed słońcem z wysokim filtrem, ze względu na jasną karnację. Nie zapominam o pomadce ochronnej i smarowaniu uszu - to bardzo wrażliwe miejsca.
9. Często wchodzę do wody, schładzam organizm i zażywam kąpieli morskich lub w basenie.
10. O godzinie 12.00 - schodzę z plaży i odpoczywam w klimatyzowanym pomieszczeniu ok. 2 godzin.
To czas na relaks, poczytanie książki lub gazety, wypicie dobrej kawy itp.
11. Przeważnie siedzę w cieniu, pod drzewami lub pod parasolem. A ponieważ wszyscy lgną do słońca, zawsze tam znajduję miejsce.
12. Nie jem tłustych potraw, smażonych, pieczonych itp. Jem za to dużo warzyw, owoców i sałatek. Najczęściej kupuję je na targu oraz od domowych producentów albo wybieram
spośród serwowanych dań w hotelu.
spośród serwowanych dań w hotelu.
13. Z proponowanych wycieczek wykupuję rejsy stateczkiem z możliwością zwiedzania,
a nawet zażywania kąpieli wodnych. Chyba, że bardzo mi zależy na obejrzeniu czegoś, a wiem, że już nigdy w to miejsce nie przyjadę, decyduję się na zwiedzanie, ale wtedy w grę wchodzi tylko autokar
z klimatyzacją. Podczas takich wypadów szukam cienia i staram się często wchodzić
do klimatyzowanych pomieszczeń.
a nawet zażywania kąpieli wodnych. Chyba, że bardzo mi zależy na obejrzeniu czegoś, a wiem, że już nigdy w to miejsce nie przyjadę, decyduję się na zwiedzanie, ale wtedy w grę wchodzi tylko autokar
z klimatyzacją. Podczas takich wypadów szukam cienia i staram się często wchodzić
do klimatyzowanych pomieszczeń.
Tegoroczne lato rozpieszcza nas niemiłosiernie - temperatury na zewnątrz dochodzą do 40 stopni
i przypominają mi pogodę oraz skwar z tropików.
Powinniśmy się cieszyć, a jednak - nie wszystkim taki upał odpowiada.
Jeszcze gorzej jest, kiedy trzeba iść do pracy, a tam brak klimatyzacji i ochłody, to już katastrofa...
Z moją drugą połówką ustaliliśmy, że najważniejszymi wydatkami w przyszłym roku będą: porządny klimatyzator do pomieszczeń i system nawadniania roślin (ciekawe, czy dotrzyma słowa :).
Póki co na razie mamy takie małe Karaiby...
Na koniec odsyłam chętnych do wcześniejszego posta:"Lodowe przysmaki na upały"- Tu.
Jeżeli macie jakieś sposoby radzenia sobie z upałem to chętnie dowiem się od Was ciekawych propozycji.
Pozdrawiam i życzę odrobiny chłodu...
;)
i przypominają mi pogodę oraz skwar z tropików.
Powinniśmy się cieszyć, a jednak - nie wszystkim taki upał odpowiada.
Jeszcze gorzej jest, kiedy trzeba iść do pracy, a tam brak klimatyzacji i ochłody, to już katastrofa...
Z moją drugą połówką ustaliliśmy, że najważniejszymi wydatkami w przyszłym roku będą: porządny klimatyzator do pomieszczeń i system nawadniania roślin (ciekawe, czy dotrzyma słowa :).
Póki co na razie mamy takie małe Karaiby...
Na koniec odsyłam chętnych do wcześniejszego posta:"Lodowe przysmaki na upały"- Tu.
Jeżeli macie jakieś sposoby radzenia sobie z upałem to chętnie dowiem się od Was ciekawych propozycji.
Pozdrawiam i życzę odrobiny chłodu...
;)






























