6 sierpnia 2017

Wizyta w Funchal i wschodnie wybrzeże Madery


Witajcie :)))

Porywam Was dzisiaj na wycieczkę wokół wschodniego wybrzeża Madery.
Chętnie opowiem o miejscach, które zauroczyły nas swoimi krajobrazami
 i typowym dla wyspy - leniwym klimatem... Wrócimy północno-wschodnimi drogami,
a rozpoczynamy od stolicy Madery - miasta Funchal.




Być na Maderze i nie odwiedzić stolicy to... jak być w Egipcie i nie zobaczyć piramid... 
Dlatego pierwszy cel podróży i kierunek na mapie to dojazd do Funchal.

Z Ponta Delgada kierujemy się na Sao Vicente, a potem na południe -
 w ten sposób "przecinamy całą wyspę na pół".
Przed nami najdłuższy do pokonania tunel... Po wyjeździe z niego pogoda jest zupełnie inna - 
na niebie pojedyncze chmurki, a słonko grzeje coraz mocniej...





Droga okazuje się prosta, a wiedzie przez Encumeadę,
 czyli najpiękniejszą drogę przez góry i wysokie wzgórza - 
całe porośnięte drzewami i inną specyficzną dla wyspy roślinnością.





  Zbliżamy się do południa wyspy i cały czas kierujemy na Funchal.
Naszym celem jest stolica, więc przy drugim zjeździe z autostrady udaje nam się wjechać na samo nabrzeże oraz prosto pod kolejkę linową i parking. Zresztą chyba wszystkie zjazdy kierują się 
w stronę oceanu, zatem każdy trafi do nabrzeża.
 




  Będąc w stolicy nie można pominąć tego miejsca...
Kolejka usytuowana jest ponad miastem, a jej punkt docelowy to wzgórze Monte
 wraz z przepięknymi ogrodami i bujną roślinnością.
Pod sobą widzisz autostradę, plantacje bananowców, przeróżne domki i drogi, dróżki oraz ścieżki prowadzące do prywatnych posesji. Widoki są naprawdę cudne...









 Na wzgórzu widoki są najpiękniejsze -
panorama całego miasta leży u twoich stóp, 
a ty delektujesz się każdym zakamarkiem otaczającej cię przestrzeni...





 
Od razu rzucają ci się w oczy rośliny, jak z czasów prehistorycznych -
 ogromne drzewo - paprocie i potężne agapanty. 
Chodzisz wśród tej zieleni, jak błędna owca i nie wiesz co dalej...
A dalej możesz odwiedzić ogrody, które znajdują się na samym wzgórzu
 lub pojechać następną kolejką w inny rejon do następnych ogrodów...












Kolejnym punktem, który koniecznie trzeba zaliczyć na Maderze jest zjazd wiklinowymi saniami prowadzonymi przez doświadczonych Maderyjczyków. Właśnie tymi saniami pokonasz drogę
 ze wzgórza Monte w kierunku centrum stolicy. Dodam tylko, że to niesamowita frajda i przeżycie, kiedy jedziesz saniami krętymi i stromymi uliczkami z niebanalną szybkością... Momentami myślałam, że rozbijemy się o budynki lub wjedziemy pod samochód -
 na szczęście dojechaliśmy bez problemu do celu...





Spacerek uliczkami, obok słynnego targowiska i nabrzeża portowego kończy wizytę w stolicy Madery. Ciągnie nas do kolejnych atrakcji, a zwłaszcza do odwiedzenia wschodniego wybrzeża wyspy.




Zatem ruszamy...
Kolejny punkt na mapie to przejazd pod lotniskiem w Santa Cruz.
Tak... dosłownie tak jest, bo lotnisko znajduje się na grubych betonowych palach tuż przy samym nabrzeżu, a pod nim biegnie droga...









Niestety przegapiliśmy po drodze Machico - 
miasto słynące z piaszczystej plaży usypanej z piasku Sahary.
Na pewno miejsce doskonałe dla rodzin z dziećmi, dla których zabawy w piasku są największą frajdą.



Zdjęcie pochodzi z internetu


Zdjęcie pochodzi z internetu



 Jadąc wschodnim wybrzeżem natrafiamy na wyjątkowe miejsca, 
w których oczywiście się zatrzymujemy. Być może już nigdy nie powrócimy w te strony,
 chociaż kto wie...




 
Kierując się powolutku na północ docieramy do Santany.
Jadąc główną ulicą natrafiliśmy na odrestaurowane trójkątne domki pierwszych Maderyjczyków. 
To wielka ciekawostka dla turystów. Właściciele niektórych domków zapraszają do środka - częstują ciasteczkami i napojami, robią zdjęcia. Bardzo się cieszą, że odwiedzasz ich siedzibę...







 Jadąc w kierunku Ponta Delgada natrafiasz na nieziemskie widoki. 
Napotkani po drodze Maderyjczycy częstują cię przeróżnymi dziwnymi owocami
 nie będąc nachalnymi przy zakupie... Dziwi to bardzo, ale tak jest naprawdę...







Dalsza droga wymaga od kierowcy nieco umiejętności...
To już nie autostrada, a raczej kręte dróżki niejednokrotnie prowadzące wysoko w górach - 
zatem i serpentyny i trudne podjazdy...
Docierając do Ponta Delgada dochodzisz do wniosku, że jesteś w cudownym miejscu - 
trochę kapryśnym, ale mimo wszystko cudownym...






Na dziś to wszystko...
Jeżeli Was zaciekawiłam, zapraszam na kolejny post -
zachodnie wybrzeże Madery.

Pa, pa, pa...
 do zobaczenia następnym razem :)))

Życzę wszystkim wymarzonych i udanych wakacji!!!

5 komentarzy:

  1. Piękna wycieczka: wspaniałe widoki i cudne agapanty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe te domki. Takie bajkowe. Przepięknie tam i tyle atrakcji. Świetna relacja. Urocze zdjęcia. Pozdrawiam, miłego dnia życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponieważ na Maderze nie byłam, więc z przyjemnością wykorzystałam wycieczkę na tę wyspę. Widoki piękne, roślinność wspaniała i te kolory. Wyobrażam sobie, jakich wrażeń dostarczyła Madera ze swoim bajkowym pejzażem.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze coś fajnego się dojrzy podczas wycieczek i wyjazdów :)

    OdpowiedzUsuń