14 kwietnia 2017

Życzenia na Wielkanoc 2017





Podczas całego zabiegania życzę Tobie bliskości natury,
wsłuchania się w swoje myśli i głębię własnego serca...

Odpoczynku, wytchnienia i relaksu,
oderwania od złych myśli i żądzy... 

Spokoju, nadziei i radości z każdej chwili
Tej Wielkiej Tajemnicy Boskiej...

Przebaczenia, zapomnienia tego, 
co minęło bezpowrotnie...

Ciszy, ciszy i jeszcze raz ciszy,
w której poukładasz swe myśli i kierunki pragnień...




Blasku promieni słonecznych,
energii i optymizmu na każdą świąteczną chwilę...

Miłości najbliższych,
wsparcia i tylko dobrego potoku słów,
bez całej tej modnej i wszechobecnej hipokryzji...

Pobycia samemu ze sobą,
z własnymi myślami i pragnieniami.

Bez ocen, bez krytyki,
bez porównywania, generowania i kategoryzowania...

 Pogłaskania swej duszy,
 dopieszczenia jej
i zrobienia małej rewolucji myśli...





Tego życzę wszystkim, którzy tu zaglądają...


Nic tak nie pobudza człowieka do życia, jak przebaczenie
i poszukiwanie nowej drogi wśród krętych ścieżek życia... 


Aby Was trochę rozweselić w te pochmurne dni -
dołączam w tle zdjęcia upominku wielkanocnego od mojego syna.

Jeszcze raz życzę wszystkim zdrowych i wesołych
Świąt Wielkanocnych!!!




27 marca 2017

Zanim wytniesz drzewo...


Pomyśl, jak bardzo chciałeś je mieć...

Zauroczyłeś się nim w obcych ogrodach...
Poszukiwałeś w szkółkach ogrodniczych, w katalogach, pytałeś znajomych...

Skrupulatnie przygotowywałeś podłoże, podlewałeś, doglądałeś, by rosło zdrowo...

Obserwowałeś, jak cudownie rozwijają się kolejne pąki, gałązki i gałęzie...

Podziwiałeś barwę liści lub igieł, chwaliłeś się pięknem jego korony...

Odpoczywałeś pod nim w letnie wieczory, 
a wiosną cieszyłeś się śpiewem ptaków, które zakładały w nim gniazda...

Przyjmowałeś znajomych w cieniu ogromnych konarów...

Zbierałeś szyszki, grabiłeś liście lub igły...

Obcinałeś suche gałęzie, docinałeś te, które zagrażały innym roślinom...

Ze zdumieniem obserwowałeś, jak szybko zaaklimatyzowało się w twojej przestrzeni...

 I nagle...

Dotarło do ciebie, że jest za duże, że nie masz już siły ani cierpliwości, żeby się nim opiekować,
 gdyż sam pomału oczekujesz pomocy innych...

Ogarnia cię smutek, bo wiesz, że musisz się z nim rozstać...

  Jednak, czy na zawsze?


***


To tak na początek -
chwila refleksji nad tym, co dzieje się obecnie z niezwykłymi okazami zieleni wokół nas...
Jeżeli faktycznie sytuacja zmusza cię do podjęcia decyzji o zmianie zagospodarowania twojej prywatnej przestrzeni to nie podejmuj tej decyzji pochopnie - 
pamiętaj, że duże okazy rosną latami i stanowią o wyjątkowości i naturalności twojego ogrodu.

  Możesz wybrać kilka z podanych propozycji lub też wymyślić swój złoty środek - 
co z tym fantem zrobić, ponieważ aktualne przepisy to umożliwiają. 

A więc, zanim wytniesz drzewo...
Pomyśl!

Możesz zostawić je w spokoju - niech dalej rośnie swobodnie,
 wszak jedno drzewo to pochłaniacz dwutlenku węgla i fabryka tlenu
Natura sama zrobi z nim co zechce, a ty będziesz codziennie cieszył oko jego widokiem.





Możesz je modelować samodzielnie lub przy pomocy innych osób. Dość popularne są obecnie formowane drzewka w stylu bonsai, które całkowicie zmieniają przestrzeń powiększając ją i nadając ciekawego uroku. Obcinając cały szereg drzewek uzyskasz szpaler pięknie rosnących starych drzew Pamiętaj jednak, że stracisz w tym wszystkim naturalność korony, a twój ogród będzie przypominał stylem ten francuski, w którym przyroda jest całkowicie podporządkowana człowiekowi.












Jeżeli zdecydujesz się je wyciąć, pozostaw pnie, które przydadzą się do różnych dekoracji ogrodowych, jako np.: "noga" do stołu, stojak pod karmnik, zawieszka do różnych ozdób...
 Przed ścięciem jakiegokolwiek drzewa zastanów się kilka razy,
 czy warto i jak mógłbyś je jeszcze wykorzystać. 
Nie zapomnij też o okresie lęgowym ptaków, który trwa od 1 marca do 15 października.







Jeżeli natura i żywioły zrobiły swoje i w twoim ogrodzie znalazły się nagle duże ilości
 gałęzi, konarów i pni to przyjrzyj się im dokładnie.
 Z takiego naturalnego materiału można wyczarować prawdziwe cuda...
 Grube pnie pocięte na kawałki mogą stanowić obrzeża rabatek.   











Pień złamanej sosny służy nam dziś jako stojak pod kwiaty,
 zaś wysokie pnie sosen zostały wykorzystane do daszku pod zawieszaną huśtawkę. 









Z gałęzi i konarów połamanych drzew powstało w ogrodzie wiele figur,
 kompozycji, a nawet ławeczki wokół paleniska.

 








Z kolei wierzchołki wyciętych starych tui wykorzystaliśmy do podpórek pod wysokie kwiaty, pnące powojniki i winorośl. Jeszcze inne podtrzymują krzewy malin i jeżyn bezkolcowych. Staramy s nie marnować żadnego kawałka drewna, a wykorzystując je w różnych zakątkach tworzymy ogród jeszcze bardziej naturalnym. 





 Czas na podsumowanie dzisiejszego wpisu:
zanim posadzisz drzewo - zastanów się, jak będzie wyglądało za parę lat...


Jeżeli już posadziłeś i wyrosło ogromne to najlepiej zostaw je w spokoju - wiedz, że najpiękniejsze ogrody to te, które wyglądają naturalnie. Postaraj się jednak zorganizować przestrzeń wokół niego
 w ten sposób, żeby integrowało się z innymi roślinami i stanowiło całość,
 a nie oderwane od siebie nienaturalne części.

Nie przejmuj się opadającymi igiełkami i liśćmi -
 ich grabienie to gimnastyka i ruch na świeżym powietrzu!
Te naturalne skarby natury zwabią różne zwierzęta do twojego ogrodu.
 Dzięki temu będziesz mógł obserwować skaczące po konarach wiewiórki
 i cieszyć się śpiewem ptaków na wiosnę.

Zatem wycinaniu drzew stawiam zdecydowanie nie!!!
Wyjątek mogą tu stanowić zagrażające domostwom okazy.

Taki refleksyjny trochę post się stworzył
 pod wpływem zaobserwowanych - skrajnie wycinanych drzew
 na powierzchniach nawet całych hektarów...




Na dziś to wszystko. Pamiętajcie, że moje uwagi to tylko przemyślenia i propozycje
a od Was samych zależy, jak zorganizujecie sobie przestrzeń wokół siebie...
Żegnam się z Wami najnowszym dziełem mojego kochanego i pomysłowego M.

Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają
i przesyłam wiosenne oraz cieplutkie pozdrowienia :))) 

 

4 marca 2017

Karmniki - potrzebne nie tylko zimą...


Witajcie :)

Oj, zapachniało wiosenką dookoła...
Powolutku przyroda budzi się po zimowym śnie...

Ogród jeszcze smutny, zimny i opustoszały,
jednak różnorodne prace nieznacznie nabierają tempa...




I właśnie teraz - kiedy rośliny, drzewa i krzewy jeszcze drzemią
 można wykorzystać ten moment na różnorodne ciekawe prace z naturalnych materiałów.
 Będą cudowną ozdobą każdego ogrodu.

W tym roku padło na karmniki, które uwielbiam w swojej zielonej przestrzeni.
Są nie tylko miejscem stołowania ptaków w zimie,
ale przede wszystkim uzupełniają różne zakamarki naszego ogrodu przez cały rok.




Przygoda z karmnikami rozpoczęła się od kupna tych gotowych, 
wykonanych z drewna sosnowego lub brzozowego.
Trochę się ich nazbierało w naszym ogrodzie...





Im ciekawszy kształt karmników tym lepsze wrażenie estetyczne dla oka,
ale trzeba pamiętać, że musi on idealnie dopasować się do tła i reszty przestrzeni. 
Stąd po zakupie owych cudeniek biegam po ogrodzie, "jak dziki kot"
 i szukam odpowiedniego dla nich miejsca...
Kiedy już takowe odnajduję okazuje się, że niezbyt długo moja zdobycz w tym miejscu pozostaje...
 I tak biegam czasami w nieskończoność, aż dopiero w pełni lata zauważam idealne miejsce
 dla mojego domku.




Kiedy daszki z biegiem czasu ulegają zniszczeniu nie wyrzucamy reszty, 
ale sami dokonujemy ich naprawy.
Wystarczy kupić wiszącą donicę plecioną z trawy, 
która odwrócona do góry dnem stanowi idealną strzechę takiego domku.




W ten sposób powstały dwa lata temu karmniki na dębowych pieńkach -
 wyplatane z winobluszczu, który na przedwiośniu stanowi niezwykle plastyczny, 
naturalny materiał dla różnych rzeźb i pomysłów ogrodowych.




 Czasami sama natura uformowała domki w dziwaczny sposób...
Smagany i powyginany przez wiatry delikatny karmnik wyplatany z gałązek, jak kosz wiklinowy
 stał się już swoistym naturalnym pomnikiem ogrodu.





W tej chwili brak mi całej tej soczystej zieleni dla ukazania w pełni urody moich domeczków, 
ale musiałam Wam o tym napisać, aby móc zainspirować chętne osoby do ich wykonania.
Okazuje się, że to wcale nie takie trudne - pod warunkiem, że ma się chęci i oczywiście materiał, 
czyli np. brzozowe gałązeczki.




W ten oto sposób powstały kilka dni temu dwa cudowne karmniki wykonane oczywiście przez mojego pomysłowego M. Do ich wykonania potrzebne były cztery sześciany z cienkiej płyty (po dwa do jednego egzemplarza), gałązki brzozy, trochę szpagatu, drucik, gwoździe oraz pomoc i motywacja cierpliwej żony...




Jeżeli przeraża Was pomysł z wykonaniem takich domków to zachęcam do ich kupna - 
ptaszki w ogrodzie na pewno odwdzięczą się po zimie pięknym śpiewem...
W różnych centrach ogrodniczych każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie.




 Na przedwiośniu można spotkać mnóstwo atrakcyjnych cen i wyprzedaży,
 a poniższy domek jest tego przykładem.
 Zakupiony zupełnie nieplanowo,
 jednak cena skutecznie mnie do tego zachęciła.





Na koniec jeszcze jedno dzieło mojego M. -
to domek dla owadów, który znalazł swoje poczytne miejsce na naszej dużej lipie.
Jak widać na zdjęciu można go wykonać naprawdę z przeróżnych materiałów,
 które połączone ze sobą tworzą niezwykłą kompozycję.




Ciekawa jestem, czy podobają Wam się takie ogrodowe domki dla ptaków...




Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam fotkami jeszcze smutnego ogrodu...

Na dziś to wszystko,
żegnam się z Wami cieplutko
życząc miłego i słonecznego weekendu.
Pa, pa, pa...

9 lutego 2017

Wianek przedwiosenny


Witajcie :)

Dzisiaj wpadam szybciutko,
 tak szybciutko, jak zrobiłam kolejny wianek na drzwi.




Ostatnią świąteczną dekoracją, jaką chowam do przyszłego roku,
 jest oczywiście wianek z zewnętrznych drzwi.
A ponieważ do prawdziwej wiosny jeszcze daleko
 postanowiłam zrobić ekspresowy wianek przedwiosenny.
Nie wiem, czy ktoś przede mną taką nazwę wymyślił,
 ale nic innego nie przyszło mi do głowy...




Jest prościuteńki w wykonaniu, składa się z kilku elementów i nie jest pracochłonny.
Taka mała propozycja dla osób, które lubią się bawić w wiankowanie, ale nie mają za dużo czasu.
Bazą i największą ozdobą jest oczywiście sam wianek, a przy jego wyborze kieruję się zawsze wyjątkowymi materiałami z jakich jest wykonany. Tym razem zauroczyły mnie nietypowo plecione gałązeczki, które będą tłem do drobniutkich kwiatów imitujących przebiśniegi.





Wybrałam właśnie te kwiaty, ponieważ to symbole zbliżającej się wiosny,
 które kwitną jeszcze w zimie. 
Mają drobniutkie płatki, a zebrane w wiązanki tworzą niezwykłe bukieciki.
Niestety spóźniłam się z kupnem cebulek do ogrodu i nie zdążyłam ich wysadzić
 (ponoć można to robić do grudnia, pod warunkiem, że gleba nie zamarzła).
 





Wstążki z naturalnych materiałów połączyłam klejem na gorąco,
 aby efekt kokardy był ciekawszy
oraz doczepiłam jeszcze jedno dodatkowe lniane pasmo.
 





Wszystko razem połączyłam mocną bawełnianą niteczką
która ma zapobiec rozrzuceniu poszczególnych części 
 pod wpływem silnych przedwiosennych wiatrów.
  




Gotowy wianek zawiesiłam na drzwiach zewnętrznych -
będzie czekał do prawdziwej wiosny na kolejną zmianę...




  
Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze pod ostatnim zimowym postem.

Okazuje się, że większość z nas tęskni za wiosną i zielenią,
 ja oczywiście też do tej grupy należę :)))
Już nie mogę się doczekać prac w ogrodzie i widoków budzącej się po zimie przyrody.

Do widzenia, do następnego napisania :))) 
Pa, pa, pa...